Wielkanoc w Papui-Nowej Gwinei – Relacja ks. Łukasza Hołuba z misji w Kerowagi
Data publikacji: czwartek, 26-03-2026 Autor: ks. Łukasz Hołub Kategoria: Misje
Jak wyglądają Święta Wielkanocne w sercu dżungli? Poznaj tradycje, radość Zmartwychwstania i codzienność misjonarza w Papui-Nowej Gwinei. Zaprasza ks. Łukasz Hołub.
Zamiast chłodnego, polskiego poranka i zapachu rzeżuchy – żar tropikalnego słońca, wilgotne powietrze dżungli i dźwięk bębnów kundu. Choć od mojej rodzinnej Archidiecezji Przemyskiej dzielą mnie tysiące kilometrów, to właśnie tutaj, w Kerowagi, po raz kolejny odkrywam, że radość ze Zmartwychwstania Pańskiego nie zna granic geograficznych ani kulturowych.
Wielkanoc w Papui-Nowej Gwinei (PNG) to doświadczenie, które rzuca zupełnie nowe światło na naszą wiarę. Zapraszam Was do wspólnej podróży przez Wielki Tydzień w kraju, w którym Ewangelia wciąż pachnie nowością, a krzyż spotyka się z tradycją przodków.
Wielki Post w drodze do wspólnot
Przygotowania do Wielkanocy w moich placówkach – w Bogo, Auage czy Mondagruk – zaczynają się na długo przed Niedzielą Palmową. Tutaj misje to przede wszystkim bycie w drodze. Droga Krzyżowa w Papui często oznacza wielogodzinny marsz przez błotniste ścieżki, między plantacjami kawy i bananowców.
Dla moich parafian cierpienie Chrystusa jest bardzo namacalne. Życie w buszu, walka z chorobami, brak podstawowej infrastruktury – to wszystko sprawia, że postacie biblijne stają się im niezwykle bliskie. Kiedy niesiemy ciężki, drewniany krzyż przez środek wioski, nie jest to tylko symbol. To wyraz solidarności z Bogiem, który stał się jednym z nas.
Triduum Paschalne: Od zakurzonych stóp po blask ognia
Wielki Czwartek i pokora misjonarza
Liturgia Wieczerzy Pańskiej w PNG ma w sobie niezwykłą głębię. Obrzęd obmycia nóg w warunkach misyjnych nabiera pierwotnego znaczenia. Kiedy klękam przed moimi parafianami, by obmyć ich bose, spracowane i często zakurzone stopy, czuję ogromną pokorę. To dłonie tych ludzi budują nasz kościół, to ich stopy przemierzają kilometry, by dotrzeć na Mszę Świętą. W ich oczach widzę Chrystusa, który przyszedł służyć.
Wielki Piątek pod znakiem ciszy i powagi
Wielki Piątek w Kerowagi jest dniem głębokiego wyciszenia. Co ciekawe, Papuasi mają naturalny dar do przeżywania dramatyzmu Męki Pańskiej. Adoracja Krzyża trwa tu godzinami. Ludzie podchodzą z ogromnym szacunkiem, wielu na kolanach, dotykając figury Ukrzyżowanego z taką czułością, jakby chcieli przynieść Mu ulgę w cierpieniu. W tej ciszy dżungli, przerywanej tylko odgłosami ptaków, śmierć Boga staje się wstrząsająco realna.
Wigilia Paschalna – ogień, który rozświetla mrok
To absolutne centrum naszych świąt. W PNG, gdzie elektryczność wciąż jest luksusem, a noc w buszu bywa naprawdę czarna, światło paschału ma potężną wymowę symboliczną. Ogień rozpalany przed kościołem w Kerowagi przyciąga setki osób. Gdy procesja wchodzi do ciemnej świątyni, a kolejne świece rozbłyskają od wspólnego płomienia, widać na twarzach ludzi prawdziwą nadzieję.
Śpiew Exsultetu w języku tok pisin ma w sobie niesamowitą energię. Papuaska muzyka liturgiczna, oparta na rytmicznych uderzeniach bębnów, sprawia, że całe ciało modli się razem z duchem.
Niedziela Zmartwychwstania: Radość, kolory i „Mumu”
Niedziela Wielkanocna to czas wielkiego świętowania, które angażuje całą społeczność. Zapomnijcie o skromnym śniadaniu w gronie najbliższej rodziny. Tutaj świętuje się „na bogato” pod względem wspólnotowym!
Procesje i Sing-sing
Wielkanocna Msza Święta to festiwal kolorów. Parafianie przywdziewają swoje najlepsze stroje, często ozdobione piórami rajskich ptaków i tradycyjnymi malunkami (tzw. bilas). Po liturgii odbywają się tradycyjne tańce sing-sing. To wyraz najwyższej czci – oddanie Bogu tego, co w ich kulturze najpiękniejsze. Rytm bębnów kundu niesie się po wzgórzach, ogłaszając wszystkim: Kristus i kirap pinis! (Chrystus naprawdę zmartwychwstał!).
Wspólna uczta z ziemnego pieca
Nie ma świętowania w Papui bez mumu. To tradycyjny sposób przygotowywania posiłku w dole wyłożonym rozgrzanymi kamieniami. Do środka trafiają bataty, taro, warzywa i oczywiście mięso (często wieprzowina, która jest tu oznaką wielkiego święta). Wszystko przykrywa się liśćmi bananowca i ziemią na kilka godzin. Choć sam staram się dbać o dietę (o czym wspominałem Wam we wpisach o zdrowiu), wspólny posiłek z parafianami jest nieodłącznym elementem budowania relacji. To przy mumu toczą się najważniejsze rozmowy o życiu, wierze i planach na rozbudowę naszej misji.
Czego Papua uczy mnie o Wielkanocy?
Praca misjonarza w takim miejscu jak Kerowagi to ciągła lekcja prostoty. Wielkanoc tutaj uczy mnie, że do spotkania ze Zmartwychwstałym nie potrzeba wyszukanych dekoracji ani suto zastawionych stołów. Potrzeba otwartego serca i wspólnoty, która potrafi się dzielić tym, co ma.
Kiedy patrzę na moich parafian, widzę Kościół żywy, pełen entuzjazmu i autentycznej radości z faktu, że śmierć została pokonana. To daje mi siłę do dalszej pracy, do planowania kolejnych projektów – od solarów w szkole po remonty dachów naszych kaplic.
Wspieraj misje w Papui-Nowej Gwinei
Drodzy Przyjaciele, każda pomoc, którą przesyłacie z Polski, realnie wpływa na to, jak możemy przeżywać takie chwile jak Wielkanoc. Dzięki Waszemu wsparciu możemy nie tylko sprawować liturgię, ale też pomagać tym ludziom w ich codziennym trudzie.
W te święta życzę Wam z Papui-Nowej Gwinei, aby blask Zmartwychwstania rozświetlał wszelkie mroki w Waszym życiu. Niech nadzieja, która bije z pustego grobu, daje Wam siłę do bycia świadkami miłości w każdym zakątku świata.
Z modlitwą i paschalnym pozdrowieniem, ks. Łukasz Hołub Misjonarz w Kerowagi, Papua-Nowa Gwinea







