O mnie Blog Wsparcie Kontakt

Ułatwienia dostępu

schowaj
Kontrast
normalny
Wielkość czcionki
normalna
Wspomaganie dysleksji
wyłączona
Wspomaganie czytania
wyłączone
Animacje
włączone
Tryb nocny
wyłączony
Odstęp tekstu
normalny
Interlinia
normalna
resetuj ustawienia
  lukaszholub@gmail.com  +48 609 270 039
ks. Łukasz Hołub Misjonarz w Papui-Nowej Gwinei

  • O mnie

  • Blog

  • Papua-Nowa Gwinea

  • Diecezja Kundiawa

  • Wsparcie misji

  • Kontakt

  • Szukaj
  lukaszholub@gmail.com  +48 609 270 039

ks. Łukasz Hołub
Misjonarz w Papui-Nowej Gwinei

Blog

  • wszystkie
  • Duchowość
  • Misje
  • Teologia
« wstecz drukuj

Od marzenia przed TV do misji w Ekwadorze: Moja droga do kapłaństwa

Data publikacji: sobota, 20-09-2025 Autor: ks. Łukasz Hołub Kategoria: Misje

Od marzenia przed TV do misji w Ekwadorze: Moja droga do kapłaństwa

Jak wygląda droga do kapłaństwa i praca misjonarza? Poznaj historię powołania, które zrodziło się z marzeń, zostało wykute w seminarium, a sprawdziło się w drodze na misję do Ekwadoru.

Od marzenia w sercu nastolatka do misji w Ekwadorze: Moja droga do kapłaństwa

Decyzja, która zapadła w sercu nastolatka wpatrzonego w ekran telewizora, była jak ziarno. Potrzebowała czasu i pielęgnacji, by wydać owoc. Tą glebą stało się dla mnie Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu. To był krok w nieznane, który miał mnie przygotować na wszystko, co miało nadejść.

Seminarium w Przemyślu: Zderzenie marzeń z rzeczywistością

Marzenie o misjach, pełne egzotycznych obrazów i heroicznych czynów, musiało zmierzyć się z twardą, seminaryjną rutyną. Moja wyobraźnia zderzyła się z konkretami:

  • zamiast dżungli była biblioteka,

  • zamiast rozmów z wodzami plemiennymi – wykłady z filozofii i łaciny,

  • zamiast budowania kaplic – codzienna, monotonna modlitwa, nauka i praca.

To był czas próby. Czas, w którym romantyczna wizja kapłaństwa misyjnego była konfrontowana z prozą życia, z wymaganiami dyscypliny i z własnymi słabościami. Sześć lat formacji to długa droga, na której łatwo było zgubić z oczu pierwotny cel.

Kuźnia charakteru: Jak seminarium przygotowuje do służby?

A jednak to właśnie tam, w murach przemyskiego seminarium, Bóg budował fundament pod moją przyszłą posługę. Studia dały mi intelektualne narzędzia, by móc nie tylko głosić Ewangelię, ale także ją rozumieć i bronić. Życie wspólnotowe uczyło cierpliwości i pokory – lekcji kluczowej dla każdego misjonarza. Codzienna modlitwa i kierownictwo duchowe pogłębiały moją relację z Bogiem, która miała stać się jedynym oparciem w chwilach samotności na drugim końcu świata.

Misyjny płomień jednak nie gasł. Podtrzymywałem go, działając w seminaryjnym kole misyjnym, czytając wszystko o misjach i spotykając się z misjonarzami. Każda rozmowa i każdy list z Afryki czy Ameryki Południowej był jak powiew wiatru podsycający ogień. Wiedziałem, że to nie młodzieńcza fanaberia. To było powołanie w powołaniu.

Centrum Formacji Misyjnej: Poligon dla „sił specjalnych Kościoła”

Po święceniach kapłańskich w 2013 roku i kilku latach pracy w Polsce nadszedł czas na kolejny krok. Z duszą na ramieniu poprosiłem arcybiskupa o pozwolenie na wyjazd. Jego zgoda otworzyła bramę, o której sforsowanie modliłem się przez lata. Tą bramą było Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie.

Jeśli seminarium było fundamentem, to Centrum było prawdziwym poligonem. Roczny pobyt tam to był najbardziej intensywny czas nauki w moim życiu. To już nie była ogólna formacja, ale specjalistyczne szkolenie.

Czego uczy się przyszły misjonarz?

  • Misjologii – teologii i strategii pracy misyjnej.

  • Antropologii kulturowej – by wejść w obcą kulturę z szacunkiem.

  • Medycyny tropikalnej – by umieć diagnozować malarię, opatrywać rany i reagować w sytuacjach zagrożenia życia, setki kilometrów od szpitala.

  • Języka obcego – w moim przypadku hiszpańskiego, który stał się bramą do serc ludzi w Ekwadorze. Codzienne, wielogodzinne lekcje były prawdziwą szkołą pokory.

W Centrum zrozumiałem, że entuzjazm nie wystarczy. Potrzebne są konkretne umiejętności, wiedza i hart ducha.

Z marzyciela w misjonarza: Gotowy na Ekwador

Czas spędzony w Warszawie ostatecznie odarł moje myślenie o misjach z resztek romantyzmu. To tam, przygotowując się do wyjazdu, umarło we mnie marzenie chłopca o wielkiej przygodzie, a narodziła się dojrzała decyzja mężczyzny o podjęciu trudnej i odpowiedzialnej służby.

Opuszczając mury Centrum, byłem już innym człowiekiem. Wyposażony w wiedzę, świadomy zagrożeń i uzbrojony w modlitwę, czekałem już tylko na jedno – na misyjny krzyż i bilet w jedną stronę.

Pierwszy przystanek: Ekwador.

Informacje

  • O mnie
  • Mapa
  • Papua-Nowa Gwinea
  • Diecezja Kundiawa
  • Wsparcie misji
  • Galeria

Blog

  • Wielki Piątek i Wigilia Paschalna w Kerowagi: Wiara wśród chmur i gór
  • Msza Krzyżma i tradycyjne Mumu w Papui-Nowej Gwinei
  • Wielkanoc w Papui-Nowej Gwinei – Relacja ks. Łukasza Hołuba z misji w Kerowagi
  • Bogo: Serce wiary i nadziei w górach prowincji Simbu (Papua-Nowa Gwinea)
  • Moja wizyta u Katarzyny w Kerowagi (Papua-Nowa Gwinea)
  • Kerowagi: Serce Papui-Nowej Gwinei. Moje spotkanie z tradycją i naturą prowincji Simbu
  • Twoje 1,5% może dotrzeć aż na koniec świata! 🌍
  • Jak pomóc misjom na krańcu świata? Modlitwa, post i jałmużna jako fundament wsparcia misjonarza w Papui-Nowej Gwinei

Polecamy

Kontakt

ks. Łukasz Hołub
Misjonarz w Papui-Nowej Gwinei

P.O. BOX 71 – Kundiawa, Papua New Guinea, 461 Kundiawa

+48 609 270 039

lukaszholub@gmail.com

Copyright © 2026 ks. Łukasz Hołub Misjonarz w Papui-Nowej Gwinei - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Za zamieszczone na stronie materiały tekstowe, audio, logotypy oraz zdjęcia
odpowiada ks. Łukasz Hołub Misjonarz w Papui-Nowej Gwinei.

Wykonanie strony:
BartoszDostatni.pl Nowoczesne Strony Parafialne

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności Informacje o cookies