Misja w Papui-Nowej Gwinei: Prawdziwe Historie z Buszu na Granicy Światów
Data publikacji: wtorek, 18-11-2025 Autor: ks. Łukasz Hołub Kategoria: Misje
Życie misyjne w Papui-Nowej Gwinei (PNG) to nieustanne balansowanie na krawędzi. Na granicy między chrześcijaństwem a animizmem, między Ewangelią a surowym prawem plemiennym, między cudem a tragedią. Codzienność misjonarza w buszu przynosi historie, które rozsadzają europejskie schematy myślenia, zmuszając do zadawania fundamentalnych pytań o naturę dobra, zła, grzechu i łaski. Oto trzy z tych surowych i głęboko ludzkich opowieści, które wstrząsnęły mną do głębi.
Katecheta, Morderca i Dylemat Misjonarza: Sprawa Michaela
Michael był filarem wspólnoty w odległej wiosce. Pobożny, cieszący się autorytetem katecheta – moja prawa ręka. Aż do dnia, gdy dotarła do mnie wstrząsająca wiadomość: Michael zastrzelił swojego sąsiada.
Sprawa dotyczyła wieloletniego sporu o ziemię. W świecie, w którym nie istniały policja ani sąd, jedynym prawem było prawo plemienne, nakazujące zemstę. Co robić, gdy najlepszy katechista staje się mordercą? Potępić go i pozbawić wspólnotę jedynego lidera? Czy ryzykować eskalację konfliktu, stając w jego obronie (argumentował obroną konieczną)?
Po długich negocjacjach udało się uniknąć wojny – klan Michaela zapłacił rodzinie zabitego ogromne odszkodowanie w świniach i pieniądzach. Sprawa została zamknięta w świetle tradycji. Dla mnie i wspólnoty była to jednak bolesna lekcja o tym, jak cienka jest warstwa chrześcijaństwa w duszach ludzi i jak łatwo w chwili próby wracają oni do pierwotnych instynktów buszu. Ta historia ukazuje dramatyczną walkę Ewangelii z siłą tradycji plemiennej w Papui-Nowej Gwinei.
Walka o Duszę: Spotkanie z Egzorcyzmem w Buszu
Innym wymiarem duchowej walki są spotkania z tym, co ludzie jednoznacznie określają jako działanie złego ducha. O ile w Europie większość takich przypadków trafiłaby do psychiatry, w Papui-Nowej Gwinei trafiają do księdza.
Pamiętam młodą dziewczynę, którą przyprowadzono do kościoła. Agresywna, bluźniąca, o nadludzkiej sile. Nie jestem egzorcystą, ale nie mogłem ich odesłać. Wziąłem do ręki krzyż i rozpocząłem prostą, żarliwą modlitwę, wołanie do Boga o ratunek. Dziewczyna krzyczała i rzucała się, ale po ponad godzinie uspokoiła się i zasnęła. Obudziła się jako inna osoba – spokojna i cicha.
Nie umiem ocenić, czy było to opętanie w sensie teologicznym, czy atak histerii. Wiem jednak, że w tym świecie granica między widzialnym i niewidzialnym jest niezwykle cienka. Rolą kapłana w misjach w PNG jest bycie znakiem potężniejszej obecności – Chrystusa, który ma moc zwyciężać wszelkie zło.
Nawrócenie Starego Wojownika: Apostoł Pokoju w Dżungli
Pośród tej ciemności, sporów i duchowej walki, zdarzały się także chwile niezwykłego światła – nawrócenia, które nadawały sens całej pracy.
Jednym z nich była przemiana Kaimy, starego wojownika, legendy w okolicy. Jego ciało pokrywały blizny, a serce pycha i przywiązanie do pogańskich wierzeń. Przez lata gardził Ewangelią. Wszystko zmieniło się, gdy Kaima ciężko zachorował. Żaden szaman nie potrafił mu pomóc. Jego rodzina poprosiła mnie o interwencję.
Przez tydzień siedziałem przy umierającym. Nie prawiłem kazań, ale przynosiłem leki, myłem go, podawałem pić. Po powrocie do zdrowia Kaima zapytał, dlaczego pomagam komuś, kto mną gardził. Opowiedziałem mu o Jezusie – o Bogu, który kocha swoich nieprzyjaciół. W twardym sercu wojownika zaczął kruszeć lód.
Przyjął imię Paweł. Z dawnego siewcy śmierci, stał się apostołem pokoju w swojej wiosce, wzywającym do zgody. Jego historia to żywy dowód na to, że nawet w najciemniejszym buszu i najbardziej zatwardziałym sercu, Ewangelia ma moc czynienia cudów.
Proboszcz-Nomada: Życie w Nieustannej Podróży
Zarządzanie Dwiema Parafiami: Kerowagi i Yobai
Brak księży zmusił mnie do objęcia opieki nad dwiema parafiami: Kerowagi i Yobai. Dwa światy, oddzielone sześcioma godzinami jazdy przez niebezpieczny teren, pełen osuwisk, błota i zagrożeń ze strony raskoli (lokalnych bandytów). Moje życie stało się dwutygodniowym cyklem: dwa tygodnie w Kerowagi (bazie bardziej "cywilizowanej"), potem mordercza podróż i dwa tygodnie w Yobai (kwintesencji parafii w buszu).
Ta duszpasterska schizofrenia miała jeden pozytywny efekt: uświadomiła mi, że prawdziwą siłą Kościoła w Papui-Nowej Gwinei nie są misjonarze, ale świeccy liderzy – katechiści i rady parafialne. To oni podtrzymują wiarę, gdy ksiądz jest w drodze. Moja rola z proboszcza-rezydenta ewoluowała do proboszcza-wizytatora, którego głównym zadaniem jest formowanie i umacnianie lokalnych pasterzy.
"Obchodźcie się z nim jak z jajkiem": Ciężar bycia Białym Księdzem
Waitpela Pater (Biały Ksiądz) jako Skarb i Problem
Biskup, przedstawiając mnie parafianom, powiedział: "Lukautim pater olsem kiau" ("Opiekujcie się tym księdzem jak jajkiem"). Bycie traktowanym "jak jajko" oznaczało bycie kimś niezwykle cennym, otaczanym oszałamiającą gościnnością. Było to jednak również brzemię.
Mój kolor skóry i europejskie pochodzenie automatycznie czyniły mnie w oczach ludzi źródłem wszelkiego dobra, nie tylko duchowego. Byłem "chodzącym bankomatem, apteką i sądem najwyższym" w jednym. Oczekiwania były nieskończone: pieniądze na dachy, leki dla chorych, czesne dla dzieci. Nauczenie się mówienia "nie" było najtrudniejsze i często postrzegane jako brak serca.
Ponadto byłem sędzią i rozjemcą w sporach o ziemię, świnie czy żony. Słowo misjonarza miało wagę wyroku. Ta wyjątkowa pozycja to ogromne obciążenie, ale i potężne narzędzie ewangelizacji. Mój autorytet pozwalał mi interweniować tam, gdzie nikt inny nie miałby szans – w wojnach plemiennych czy polowaniach na czarownice. Zadanie to wymaga przekierowania oczekiwań z materialnych na duchowe, by pokazać, że misja to nie rozdawnictwo, lecz opowiadanie o miłości Boga silniejszej niż instynkty buszu.
Podsumowanie i Następne Kroki
Misja w Papui-Nowej Gwinei to ciągłe zderzenie pierwotnych instynktów z Ewangelią. Od spraw beznadziejnych, jak sprawa katechety-mordercy, po chwile triumfu łaski, jak nawrócenie starego wojownika. To Kościół oparty na heroicznej wierze świeckich, prowadzony przez księży-nomadów, którzy muszą unikać pułapki bycia postrzeganym jako "biały zbawca".
