Między wojną plemienną a polowaniem na czarownice. Zapiski misjonarza z Papui-Nowej Gwinei.
Data publikacji: sobota, 15-11-2025 Autor: ks. Łukasz Hołub Kategoria: Misje
Jak wygląda praca misjonarza w Papui-Nowej Gwinei? Osobista relacja z mediacji w wojnach plemiennych i wstrząsającej walce z "sanguma" – brutalnymi polowaniami na czarownice, gdzie stawką jest ludzkie życie.
Logistyka przetrwania, choć wyczerpująca, była jedynie tłem dla prawdziwego dramatu. W Ekwadorze moim głównym przeciwnikiem była strukturalna niesprawiedliwość. Tutaj, w Papui-Nowej Gwinei, wróg okazał się znacznie bardziej pierwotny: zakorzeniona od wieków kultura przemocy, plemiennej nienawiści i prawa odwetu.
Szybko zrozumiałem, że głoszenie Ewangelii o miłości w tym kontekście nie jest tylko teologicznym wyzwaniem. Jest aktem szaleństwa, który wymaga wejścia w sam środek ognia.
Ewangelia na ziemi konfliktu: Praca misjonarza wśród wojen plemiennych
Wojny plemienne nie są tu historycznym wspomnieniem, ale krwawą codziennością. Wybuchają z powodów, które dla nas wydają się błahe: spór o granice ziemi, kradzież świni, podejrzenie o rzucenie klątwy. Jednak w logice plemiennej żaden z tych powodów nie jest błahy. Każdy narusza honor klanu, a ten można zmyć tylko krwią.
Prawo "Payback": Niekończący się cykl nienawiści
Gdy wybucha wojna, cała okolica zamiera. Drogi stają się nieprzejezdne, szkoły zamykane, a ludzie boją się wyjść na swoje pola. Walki z użyciem łuków, strzał i maczet są brutalne.
Najgorsze jest jednak prawo payback (odwetu). Śmierć wojownika z jednego klanu musi być pomszczona śmiercią kogoś z klanu przeciwnego. To tworzy niekończące się cykle nienawiści, które potrafią trwać przez pokolenia.
Misjonarz jako rozjemca: Wejście w środek ognia
Jako misjonarz, nie mogłem stać z boku. Moja misja w Koge znajdowała się na styku terytoriów kilku skłóconych klanów. Kościół był jednym z niewielu, jeśli nie jedynym, neutralnym terytorium. Z natury rzeczy stawałem się mediatorem i negocjatorem.
Pamiętam wojnę, która wybuchła o ziemię. Zginęło kilka osób po obu stronach. Razem z katechistami postanowiliśmy interweniować. Było to jedno z najbardziej przerażających doświadczeń w moim życiu.
Z białą flagą w ręku i krzyżem na piersi, szliśmy w kierunku wioski jednego z klanów. Otoczył nas tłum wściekłych, uzbrojonych wojowników. Krzyczeli, wymachiwali maczetami. W tamtej chwili byłem pewien, że to mój koniec.
Jednak siła symbolu krzyża i szacunek dla Kościoła okazały się silniejsze.
Po dniach kursowania między obozami, udało się doprowadzić do spotkania liderów na placu przed kościołem. Atmosfera była gęsta od napięcia. Po wielu godzinach krzyku, oskarżeń i łez, udało się wypracować kruche zawieszenie broni. Ustalono odszkodowanie w świniach i pieniądzach.
Nie było to przebaczenie w ewangelicznym sensie. Ale był to krok, który uratował ludzkie życie. Zrozumiałem, że rola misjonarza jako rozjemcy polega na wejściu w świat lokalnej logiki, by zaszczepić w nim ziarno Ewangelii Pokoju.
"Sanguma": Najmroczniejszy sekret Papui-Nowej Gwinei
Jeśli wojny plemienne były otwartą raną, to wiara w sangumę była jak nowotwór – tocząca od wewnątrz, niszcząca najgłębsze więzi i prowadząca do niewyobrażalnego okrucieństwa. To tutaj, w obliczu niewinnych, torturowanych kobiet, moja wiara została poddana najcięższej próbie.
Czym jest "Sanguma" i jak rodzi się polowanie na czarownice?
Sanguma to w Tok Pisin określenie na czarną magię, która ma być przyczyną nagłych chorób, zgonów czy nieszczęść. W świecie bez powszechnego dostępu do medycyny, sanguma jest uniwersalnym wytłumaczeniem dla zła.
Gdy umiera młody człowiek, rodzina natychmiast zaczyna szukać winnego. Rozpoczyna się polowanie. Kto jest czarownicą?
-
Zazwyczaj podejrzenie pada na osoby słabe i bezbronne.
-
Stare, samotne wdowy.
-
Kobiety bez silnych męskich opiekunów.
Oskarżenie jest jak wyrok.
Piekło na ziemi: Wstrząsająca historia Seleny
Gdy "czarownica" zostaje zidentyfikowana, tłum, napędzany histerią i żądzą zemsty, wdziera się do jej domu. Ofiara jest wywlekana, rozbierana i poddawana bestialskim torturom. Ludzie używają rozgrzanych w ogniu maczet i prętów, by wymusić przyznanie się do winy. Jeśli ofiara się przyzna, by przerwać ból, zostaje zamordowana – najczęściej spalona żywcem.
Pamiętam nocny telefon od katechisty: "Padre, szybko! Chcą zabić Selenę! Mówią, że jest czarownicą!". Pojechałem bez wahania. To, co zobaczyłem, było sceną z piekła. Na środku placu, naga, zakrwawiona Selena była przywiązana do pala, a dwóch mężczyzn przypalało jej stopy rozgrzanym żelazem.
Wszedłem w środek tłumu, zasłaniając ją własnym ciałem. "W imię Jezusa Chrystusa, przestańcie!" – krzyknąłem. "Ta kobieta jest dzieckiem Boga, tak jak wy!". Mój głos drżał, ale był stanowczy.
Zaczęła się długa "negocjacja". Tłumaczyłem, że chłopak zmarł z powodu choroby. Oni krzyczeli, że to ich tradycja. Po prawie godzinie, gdy emocje opadły, udało mi się wynegocjować uwolnienie Seleny pod warunkiem, że natychmiast zabiorę ją z wioski. Uratowałem jej życie, ale straciła wszystko.
Jak Kościół walczy z polowaniami na czarownice?
Takie interwencje to tylko gaszenie pożarów. Prawdziwa walka z sangumą to praca długofalowa, praca u podstaw, która polega na zmianie mentalności. Kościół w Papui-Nowej Gwinei prowadzi ją na kilku frontach:
-
Edukacja: W naszych szkołach misyjnych uczymy dzieci podstaw biologii i medycyny. Staramy się zastąpić myślenie magiczne myśleniem racjonalnym.
-
Głoszenie godności człowieka: Na kazaniach nieustannie powtarzamy, że każdy człowiek, a zwłaszcza każda kobieta, jest stworzony na obraz Boga i nikt nie ma prawa podnosić na niego ręki.
-
Tworzenie "bezpiecznych domów": Wiele misji staje się schronieniem dla kobiet, które uciekły przed oskarżeniami o czary. Dajemy im dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa.
-
Współpraca z lokalnymi liderami: Kluczem do zmiany są sami Papuasi. Wspieramy i formujemy katechistów i nauczycieli, którzy mają odwagę publicznie sprzeciwić się tym praktykom.
Świadek światła w sercu ciemności
Walka z sangumą to najciemniejsza i najtrudniejsza strona mojej misji. To codzienna konfrontacja ze złem w jego najbardziej pierwotnej formie. Ale to także tutaj, w obronie tych niewinnych kobiet, najpełniej rozumiem sens mojego kapłaństwa. Być głosem tych, którym odebrano głos. Być obrońcą tych, których nikt nie chce bronić. Być świadkiem światła w samym sercu ciemności.
